Lubię upraszczać. Jak człowiek myśli o zrobieniu sernika to musi znależć wenę i ciut odwagi w sobie bo powiedzmy to sobie szczerze – sernik to nie jest najłatwiejsze ciasto. I choć prawda jest taka, że czy upadnie czy nie to i tak zostanie zjedzony do ostatniego okruszka ale nie jest to ciasto, które się robi od niechcenia. A gdyby tak ten strach podzielić, a całą procedurę uprościć? Idźmy na całość – wykorzystajmy formę do muffinek. Tutaj nie trzeba nawet wyciągać miksera!

Mini serniczki
– 500g zmielonego sera
– 2 jajka
– 2 łyżki mąki ziemniaczanej
– 0,5 szklanki cukru
– kruche ciasto lub ciasteczka Oreo (opcjonalnie)*



* nie wiem kto pierwszy wpadł na pomysł użycia ciasteczek Oreo jako spodów i można je spokojnie zastąpić czymś innym – według mnie nie dodają one jakichś spektakularnych efektów smakowych; szczerze mówiąc z ‚braku laku’ można sobie kwestie spodów całkiem darować i upiec serniczki bez nich



Ser wymieszać z cukrem (czasem zamieniam go na cukier puder i wtedy daję trochę mniej), dodać całe jajka i dobrze wymieszać, a na końcu dodać mąkę. Można dodać aromat waniliowy i garść rodzynek.



Formę na muffinki wykładamy papilotkami – na spód każdej papilotki  można położyć ciasteczko Oreo lub ciasto kruche (zawsze mi się jakieś znajdzie w zamrażalniku – wykrawam je kieliszkiem do szampana, pasuje idealnie). Na wierzch wykładamy masę serową. Piec ok 25 min. w temp 160C a po przestudzeniu wstawić na kilka godzin do lodówki.