O ciastach* z mikrofalówki słyszałam już dawno i wiele razy. Nigdy jednak nie miałam pretekstu żeby się tym tematem zainteresować bardziej. W ten weekend pretekst się znalazł i to bardzo namacalny. Stał w kuchni i kusił. Nie, nie była to kuchenka mikrofalowa – ta stoi już od jakiegoś czasu choć nie od bardzo dawna bo nie jestem wielką fanką tego urządzenia. Pretekstem był… kubek. Żart polega przecież właśnie na tym, żeby zrobić ciasto w kubku i upiec w mikrofalówce. Kubek bardzo konkretny – otrzymany jako podziękowanie za złożenie życzeń urodzinowych CNK i… z przepisem nadrukowanym na sobie.

 

„Trudno, świetnie” – trzeba było zrobić eksperyment :)

Ciast(k)o dla dwojga czyli czekoladowe co nieco z mikrofali

– 4 łyżki mąki
– 3 łyżki cukru (dałam mniej)
– 2 łyżki kakao
– 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
– 3 łyżki mleka
– 3 łyżki oleju
– 1 jajko

Mąkę, cukier, kakao i proszek do pieczenia wymieszać w misce. Wbić jajko, dodać mleko i olej i wymieszać. Masę wlać do kubka (do połowy jego wysokości). Mikrofalówkę ustawić na 1000W, wstawić do niej kubek i piec 4 minuty.

Ja podzieliłam ciasto na dwa kubki i każdy z nich wstawiłam (osobno) na 3 minuty – pewnie trzeba poeksperymentować, dużo zależy od kuchenki.

Wyszło mocno czekoladowe i mniej pulchne niż np muffinki ale niewątpliwą zaletą jest to, że faktycznie robi się ekspresowo. Po drugie – jest tego mało więc jeśli ktoś jest np na diecie to nie ma potem dylematu ‚co zrobić z pozostałymi 11 muffinkami’ no i jest na tyle proste i nie wymaga obsługi piekarnika, że można spokojnie z takim przepisem zostawić dziecko sam na sam.  Pytanie czy potem się z nami podzieli :)

PS. W dyskusji o ‚comfort food’ Asia napisała o czekoladzie w każdej postaci. Być może więc takie ciastko, na którego przygotowanie wystarczy mniej niż 10 minut łącznie ze zmywaniem może zostać idealnym pocieszycielem kiedy dopada nas nagły spadek nastroju? :)

Zapraszam na bluespoonowego facebooka :)